Odwaz sie wyjsc z klatki rutyny…

Za nami juz ponad polowa maja, wiekszosc z Was juz pewnie ma zaplanowane wakacje, czesc pewnie jeszcze jest w trakcie planowania… U nas w tym roku bedzie bardzo skromniutko, po pierwsze fundusze nie pozwalaja na zbytnie szalenstwo, po drugie oboje dopiero zaczelismy pracowac, wiec szanse na dluzszy urlop sa racze niewielkie… No, ale przeciez nie mozna zawiezc dzieciakow i jakis krotki urlop uda sie zorganizowac, w koncu nalezy im sie odpoczynek od szkoly i nagroda, za to wszystko co musieli z nami przejsc…

Chcialabym sie z Wami podzielic wrazeniami ze swoich ostatnich wakacji, moze kogos zainspiruje do zorganizowania wlasnie takiego rodzaju wypoczynku. Czesc z Was pewnie wie, ze przeprowadzka z UK do Szwecji zorganizowana byla dosc szybko i spontanicznie, wpadlismy wtedy tez na pomysl krotkich wakacji. Wakacji o tyle nadzwyczajnych, bo niezorganizowanych i zaplanowanych pod wplywem impulsu, chwili, co szalonych… Mialam to wszystko opisac juz jakis czas temu, ale z powodu nadmiaru obowiazkow, braku czasu i weny pomysl jakos upadl. Postanowilam to dzis nadrobic i zabrac Was w mala podroz w czasie…

Kto mnie zna, ten wie, ze ze mnie strasznie niepokorna dusza, nie znosze podporzadkowywac sie zadnym regulom, nakazom czy zakazom i ciezko utrzymac mnie w miejscu, no chyba, ze jestem akurat na jakiejs tropikalnej wyspie i wygrzewam tylek na sloncu. Gdybym mogla wybrac scenariusz zycia idealnego dla mnie, byloby to cos na podobe zycia wloczykija, obiezyswiata, globtrotera czy po prostu wedrowca. Nie mialabym nic przeciwko przemierzaniu calego swiata, nawet gdyby znaczylo to spedzanie kazdego dnia  w innym miejscu. Chyba kazdy czlowiek ma jakiegos bzika, pasje, czy szalenstwo, cos, co napedza, sprawia, ze serce bije mocniej i chetniej wstaje  z lozka. Moim paliwem, pasja i sensem zycia sa podroze. Bez zalu wydam na nie kazdy zaoszczedzony grosz. Zrezygnuje z nowych butow, kiecki, czy torebki, zeby kupic bilet w promocji na upragniony lot w wymarzonym kierunku, albo chociaz krotki wypad za miasto. Nie mam problemu z przystosowaniem sie nawet do najtrudniejszych warunkow (wbrew pozorom czlowiek to taka sprytna bestia, ktora przystosuje sie do kazdych warunkow, jesli bedzie musiala).

Planujac przeprowadzke z Anglii do Szwecji, nie moglam sie pozbyc uczucia, ze jakos tak szkoda jechac tylko w jednym kierunku, ze moze jednak warto gdzies zboczyc, zrobic krotki przerywnik miedzy jednym a drugim „zyciem”, zlapac dystans, odetchnac glebiej i zrobic sobie wakacje. A wakacje byly nam bardzo potrzebne.  Po stresie, ktory towarzyszyl przez ostatnie tygodnie nalezal nam sie odpoczynek, nie tyle fizyczny co psychiczny… Nie zastanawialismy sie dlugo, zdecydowalismy doslownie w samochodzie – jedziemy… I tak powstal plan wyprawy do Szwecji przez Polske.

Podroz zaczelismy od wyprawy do Folkestone, gdzie przeprawialismy sie Eurotunelem pod Kanalem La Manche do Calais we Francji. Polnoc to moze nie najlepsza pora na zwiedzanie, ale… nie moglismy sobie tego odmowic. Calais to portowe miasto w polnocno-wschodniej Francji, mimo poznej godziny pelne bylo ludzi siedzacych w uroczych kafejkach, wzdluz glownej ulicy, ktora prowadzila do rynku, na ktorym akurat odbywal sie koncert… Extra poczatek podrozy…

20150715_220301

Cala wyprawa nie byla zaplanowana, wszystko co mialo nas spotkac po drodze, wedlug zalozenia mialo byc dzielem przypadku. Plany zmienialy sie z godziny na godzine, nigdy nie wiedzielismy gdzie bedziemy spac, ani gdzie wyladujemy nastepnego dnia. I to bylo najpiekniejsze. Taki spontan.  Zatrzymywalismy sie tylko wtedy, kiedy mielismy ochote odpoczac, albo jesli po drodze znalezlismy miejsce, ktore wydalo nam sie interesujace. Wylaczamy GPS, zjezdzamy z autostrady i jedziemy w strone slonca… Najbardziej niesamowity w tym wszystkim byl fakt, ze moglismy robic wszystko, na co nas naszla ochota, zatrzymac sie lub jechac, totalna wolnosc i swoboda. Nad glowami slonce, wiatr we wlosach, muzyka na full i jedziemy gdzie nas poniesie. Kazdemu polecam, nie chodzi o rzucenie wszystkiego , a o uwolnienie umyslu od planowania,  swobode jaka daja podroze, kiedy czlowiek sie niczym nie ogranicza, zadnym czasem, bo gdzies trzeba zdazyc, zadnym planem, bo cos trzeba zobaczyc… Dawno juz przestalam jezdzic na wczasy zorganizowane, stawiam na spontan – kupuje bilety w meega promocji, a reszte niech sie dzieje. Nigdy sie nie rozczarowalam…

Po noclegu gdzies na obrzezach Belgii i szybkim prysznicu na stacji benzynowej postanawiamy jechac na sniadanie do Kolonii, bo niby dlaczego nie. Fantastyczne uczucie, kiedy nie wiadomo jak wyglada miasto, wszystko jest takie nowe, a my chloniemy energie jak gabki. Wychodzac z podziemnego parkingu, gdzie do konca nie wiadomo, w ktorym miejscu sie znajdujemy, okazuje sie, ze w samym centrum i naszym oczom ukazuje sie ooogromny  i przepiekny budynek Katedry Swietego Piotra… Chwila konsternacji… i juz wiemy dlaczego warto bylo przyjechac. Tego samego dnia, na schodach owej katedry, jedzac lody w blasku poludniowego slonca, wymyslamy, ze pojedziemy do Pragi… I znowu na pytanie dlaczego?? A dlaczego nie?? Skoro jeszcze nas tam nie bylo…

W miedzyczasie udaje nam sie odwiedzic poludniowe Niemcy, ale takie calkiem nieznane, male miasteczka… Nawiasem mowiac, nie wiedzialam, ze w Niemczech jest tyle winnic i tak oszalamiajace widoki, a mieszkancy okaza sie tak pomocni i goscinni.  Z przyjemnoscia tam wroce.

Natomiast Czechy przywitaly nas mandatem, ale nie, to tez nie popsulo nam humorow, dzieki temu, zapamietamy ten dzien oraz fakt, zeby zawsze kupowac winiete przed wjazdem na czeska autostrade… Na rynku w Pradze byla kawa po wiedensku, nalesniki, zamek Drakuli, oraz ploteczki z Czeszkami, ktore zakochaly sie w Krakowie…

Krakow – to jest mysl, ostatni raz bylam tam, jako szesciolatka… i nie zgadniecie co… pojechalismy do Krakowa, ale w miedzyczasie zahaczylismy jeszcze o Wadowice, zeby sprobowac pysznych papieskich kremowek, ktorych oczywiscie wczesniej nie jadlam. w koncu zycie po to jest, by je smakowac.

Potem byl plan, zeby kilka dni spedzic w Polsce, najesc sie truskawek, czeresni, porzeczek, nacieszyc sloncem, lasem, jeziorami i odwiedzic polska wies. Po tych wszystkich egzotycznych wyprawach, mialam ochote wlasnie  wrocic na prosta wies i znowu poczuc sie jak dziecko. Jednak tak nam sie spodobalo, ze z kilku dni zrobily sie tygodnie, a my odwiedzilismy miejsca, o ktorych istnieniu i urodzie nie mialam pojecia, jak Kazimierz Dolny, ktory polecam kazdemu odwiedzic chociaz raz. Ja bylam kilka razy, przeszlam wzdluz i wszerz  i zakochalam sie. Wcale mnie nie dziwi, ze jest tak znana atrakcja turystyczna, bo tu kultura i historia jest doslownie za kazdym rogiem.

Na przeciwnym brzegu Wisly lezy Janowiec z Zamkiem Firleja z XVIw, chociaz ja wole nazwe „paskowy zamek”, gdzie rowniez postawilam swoje male stopy. Razem z Kazimierzem Dolnym i Lublinem sa czescia szlaku renesansu Lubelskiego. Chwalimy cudze, a o istnieniu takich atrakcji nie mamy pojecia. Odwiedzilam tez Naleczow ze slynnymi uzdrowiskami, oraz cala mase mniejszych miast i miasteczek.

Czesto nie trzeba odjezdzac daleko od domu, ani  wydawac kosmicznych pieniedzy, zeby znalezc ciekawe miejsce, czy przygode. One tylko czekaja, zeby je odnalezc i odkryc. Nam pozostaly piekne wspomnienia i jeszcze wiekszy apetyt na powtorke. Korci, zeby znowu wsiasc do auta i pojechac przed siebie, bez planu… Odwazmy sie wyjsc z klatki rytuny i zrobic cos szalonego, to naprawde nic trudnego…Wsiadzcie w samochod, pociag, rower i jedzcie przed siebie…Moze i na Was gdzies czeka cos fascynujacego, cos co na dlugo zapadnie w pamiec, a to lato bedzie doskonala okazja, zeby to sprawdzic… Wakacje to nie miejsce, w ktorym spedzamy czas, ale stan umyslu, naszego ducha…zatem wlaczmy luz, cieszmy sie chwila i smakujmy zycie, ono naprawde moze byc pyszne.

Z pozdrowieniami z malego domku nad jeziorem…

 

Reklamy

5 thoughts on “Odwaz sie wyjsc z klatki rutyny…

  1. Rutyna, a w zasadzie rytuały przydają się do tego, aby nadać życiu pewien rytm. Natomiast nadmiar tego, również nie jest dobry i trzeba próbować nowych rzeczy, wychodzić ze strefy komfortu, doświadczać! 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s