Zyciowe dylematy i zimowy stroj dnia…

Byc czy miec, oto jest pytanie??? Naszla mnie ostatnio ponura refleksja, a wlasciwie to nachodzi dosc czesto,  nad sensem ludzkiej egzystencji. Nad tym co w zyciu wazne i  wazniejsze. Czy zycie w zgodzie ze soba, wlasnymi przekonaniami,  w otoczeniu, ktore lubimy, ktore sprawia nam przyjemnosc, czy jakos tam pozytywnie na nas wplywa, wsrod ludzi, ktorych kochamy, lubimy, cenimy, jest lepsze albo sensowniejsze od posiadania wiekszej lub mniejszej ilosci gotowki czy tez rzeczy materialnych, za to kosztem naszych uczuc, samopoczucia, egzystowania w miejscu, ktore nas wkurza albo drazni???? Pewnie wiekszosc z Was miewa czasem takie przemyslenia… Co wtedy wygrywa?? Co wybieracie?? Bo ja nie moge sobie z tym poradzic…

Wbrew pozorom zycie emigranta nie jest uslane rozami, owszem sa chwile, kiedy wydaje mi sie, ze zlapalam Boga za nogi, mam te tak zwane mozliwosci – podrozuje, poznaje nowych ludzi, stac mnie na wiele… Ale… Ale nie czuje sie szczesliwa. Co to za zycie, kiedy ciagle czuje, ze nie jestem na swoim miejscu, ze chce byc gdzie indziej, robic cos innego… Odkad pamietam szukalam  raju, swojego skrawka ziemii. Przestalam wierzyc, ze je kiedykolwiek znajde. Bo niby jak pogodzic potrzeby „wewnetrznego ja” z potrzebami materialnymi?? Czy to wogole da sie pogodzic???  Chyba lepiej byc obywatelka swiata, bez stalego adresu. Skoro juz mam mozliwosc swobodnego przemieszczania sie, czemu z tego nie korzystac. Wyczytalam ostatnio, ze ludzie, ktorzy czesto zmieniaja miejsce zamieszkania, wpadaja w petle ciaglego przemieszczania i ciaglych zmian i nie potrafia nigdzie osiasc na stale. Moze wlasnie przyszla pora, zeby pogodzic sie z tym, ze taka wlasnie jestem i nie szukac  zmian na sile. Moze na zapuszczanie korzeni jeszcze przyjdzie czas. Moze kiedys dojrzeje do kredytu hipotecznego i budowy domu, ale to jeszcze nie dzis…

Dojrzalam, zeby przyznac przed sama soba i po czesci tez przed Wami, w koncu jak sie cos powie na glos, ma mocniejszy wydzwiek,  ze Szwecja nie jest tym miejscem, domem dla mnie i mojej pokreconej duszy i  pora wyjechac. Tak, tak dokladnie wyjechac… Dosc mam poczucia, ze cos mnie omija, ze cos trace, ze gdzie tam moglabym zyc inaczej. Pora zajrzec w glab siebie, zdecydowac czego od zycia chce, a chce wiecej niz mam… i podazyc za glosem serca i  marzeniami. Dwa razy sie udalo, to uda sie i trzeci. W koncu zycie po to jest, by marzyc i mierzyc wysoko…

Jedne drzwi sie zamykaja tylko po to, zeby otworzyc mogly sie nastepne. Zatem czekam z niecierpliwoscia i ciekawoscia co przygotowal dla mnie los…

16196985_1494660407210666_721978943_o

Jak przetrwac zime, kiedy nie znosi sie mrozu?? Nic prostszego, trzeba sie cieplo ubierac. Ja zawsze musze byc szczelnie opatulona  grubym szalem, welnianej czapie i w kurtce zakrywajacej najistotniejsze czesci ciala. Inaczej marznie sie, kiedy na dworze 1 stopien  i pada zimny deszcz, inaczej kiedy wieje przy -5 stopniach i inaczej kiedy za oknem -22, chociaz swieci slonce… Moj zestaw sprawdzil sie w kazdych warunkach.

16251229_1494660843877289_941200084_o16244748_1494660533877320_1207891448_o16244587_1494660577210649_1559794770_o16197010_1494659217210785_2120812878_o

  1. Kurtka – Lindex
  2. Spodnie – Reserved
  3. Bialy sweter – Gina Tricot
  4. Buty – Deichmann
  5. Szal – Reserved
  6. Czapka – Reserved
  7. Skarpety – Gina Tricot

Pozdrawiam (jeszcze) z domku nad jeziorem…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s