Granice wyobrazni…

Momentous 100%

Wewnetrzny chaos sklonil mnie ostatnimi czasy,  nie tylko do refleksji nad wlasnym zyciem, ale rowniez  do przyjrzenia sie dokladniej, temu co mnie na codzien otacza. Niestety musze stwierdzic, ze znaczna czesc moich znajomych przez wiekszosc czasu narzeka… Narzekaja na wszystko – na prace, dom, na znajomych, na wyglad, nawet na sposob spedzania wolnego czasu… Obled… Nie wiem czy to nasza narodowa cecha, ale wiekszosc z nas to nalogowi maruderzy.

Narzekajacy na prace nie lubia swojego miejsca pracy, zajecia, ekipy i placy oczywiscie, ale na pytanie dlaczego jej nie zmienia, przeciez pracowac mozna wszedzie, ba, nawet lubic swoje zajecie zarobkowe jest mozliwe… z oburzeniem stwierdzaja, ze zwariowalam chyba… Serio?? Ja zwariowalam?? Przeciez pracy nie zmienia sie ot tak… Powaznie?? A niby jak sie zmienia prace??  Jesli w pracy jest zle, czujesz sie niedoceniony, przepracowany, wykorzystywany, czy Bog jeden wie co jeszcze, to ja zmien. Poprostu… Jesli nie pasuja Ci znajomi, to przestan sie z nimi zadawac. Nie opowiadaj na facebooku jak ta X czy Y Ci dziala na nerwy, tylko jej powiedz, ze Cie wkurza i nie chcesz miec z nia nic wspolnego. Zdrowiej dla Waszego otoczenia, jesli sie bedziecie unikac. Proste…

Inna znajoma narzeka na swoja tusze, nie zebym miala cos przeciw, mnie tam jej waga nie przeszkadza… ale jedyne na co traci energie to zrobienie zamowienia  na wynos w okolicznych knajpach albo kupno gotowcow  w markecie, ktore wystarczy podgrzac w mikrofali. Cwiczyc nie bedzie, bo to za bardzo obciazy jej i tak  juz zbolaly kregoslup… Powaznie woli marudzic jak bardzo jej ta nadwaga przeszkadza, anizeli ruszyc dupe z kanapy i  pojsc przynajmniej na spacer…  Nie katuj znajomych opowiesciami jak to zle byc gruba, skoro nie robisz absolutnie nic, zeby to zmienic…  Jesli lubisz swoj tluszczyk, to nic mi do tego, przyznaj przed soba, ze go lubisz i po klopocie , otoczenie Ci za to podziekuje.

Ja nie rozumiem, moze faktycznie to ze mna jest cos nie tak… Moze moj przesadny optymizm, to objaw jakiejs choroby psychicznej. Dlaczego dla mnie szklanka jest zawsze w polowie pelna, a dla znacznej wiekszosci moich znajomych w polowie pusta?? Dlaczego brakuje im odwagi, zeby cokolwiek zmienic?? Czy to lek przed nieznanym, czy brak wiary, ze cokolwiek moze sie udac?? A moze brak motywacji??

Od zawsze wierzylam, ze niemozliwe nie istnieje, a my mozemy wszystko. Wystarczy tylko chciec, zeby dosiegnac marzen… i wyciagalam rece, coraz smielej, zeby te marzenia gonic. Taka jest prawda. Co nas w zyciu ogranicza?? My sami. Sami wpedzamy sie w pulapke, wmawiajac sobie, ze cos tam jest poza naszym zasiegiem, ze cos jest za trudne, za daleko, zbyt czaso czy pracochlonne… Pewnie teraz myslicie, taa, latwo powiedziec trudniej zrobic… Otoz nie, trzeba zrobic pierwszy krok, a potem juz pojdzie…

Odkad pamietam wszyscy pukali sie w czolo, slyszac o moich coraz to smielszych planach.  Bez wzgledu na to, czy chodzilo o przeprowadzke  z mojego malego Grudziadza do Poznania… czy decyzje o emigracji do Uk, czy tez kilkutygodniowy wyjazd do Azji… Za kazdym razem slyszalam te sama spiewke… Po co?? Co Ty bedziesz tam robic?? A co jesli nie dasz rady?? Etc..Etc…Etc… Nigdy sie nie poddawalam, bralam od zycia co chcialam, szlam gdzie chcialam i bylam jaka chcialam… bez kompromisow. Tak to takie proste. Jesli sie ma marzenia, to poprostu trzeba do nich dazyc… A marzenia, ktore nie przerazaja i nie podniecaja jednoczesnie to nie marzenia…

Zatem jestem tu gdzie jestem i ze strachem i podnieceniem jednoczesnie, oglaszam, ze wybieram wlasna sciezke… i znowu wyjezdzam… Nie wiem na jak dlugo tym razem. Byc moze  bedzie  to kilkumiesieczna przygoda, a  byc moze staly zwiazek. Nie wiem i chyba narazie nie chce wiedziec. Chce sprobowac i jestem gotowa na te przygode. Wyjezdzam do Polski. Sprobuje ja poznac na nowo, kto wie, moze nawet sie polubimy 😀

Nie bojmy sie marzyc i siegac wysoko… Zycie od tego jest, zeby od kazdego dnia chciec coraz wiecej… Zycze Wam szalonej odwagi, zeby siegac po marzenia… siegac daleko, poza cudza wyobraznie… Zebyscie bez kompromisow byli tacy, jacy chcecie… Zyli tak, jak chcecie i wygladali jak chcecie. Zycie mamy jedno i tylko od nas zalezy, jak bedzie wygladalo. Ograniczyc nas moze tylko nasza wyobraznia…

Pozdrawiam (jeszcze) z domku nad jeziorem

 

 

Reklamy

3 thoughts on “Granice wyobrazni…

  1. Oj kochana to już chyba straciłaś koleżankę 😉 Ludzie kochają narzekać ale nienawidzą prostych rad – ja to dobrze znam 🙂 Więc mnie zostawiasz na szwedzkiej ziemi? Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że będziesz dalej pisać! Buźka!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oczywiscie, bede teraz zdawac relacje z tego, jak jest po drugiej stronie… Czy powrot z emigracji jest mozliwy i jak sie odnalezc w Polsce na nowo… Czemu stracilas?? W dobie wszelkich mediow spolecznosciowych mozesz do mnie pisac gdziekolwiek bede, poza tym nie urywam kontaktow ze Szwecja, bede tu wpadac z wizyta od czasu do czasu 😀

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s